I – [nikt nie będzie żył dłużej...]

I
*

nikt nie będzie żył dłużej niż tego wymaga historia
tak powiedziano
zawodowcy stalowymi grzebieniami czesali fakty
pod włos
komentatorzy bezbłędnie interpretowali wychwycone luki
gwałtem upychano wybranych
jestem jednym z nich
mój obowiązek polega na spisywaniu danych
i wysyłaniu do centrali archiwum
muszę być ostrożnym ze względu na wywiad
wbrew pozorom
nikt nie będzie żył dłużej niż tego wymagają kroniki
umarłych spisane przez żywych a także odwrotnie
tak powiedziano nie raz
i nie dwa
a do trzech razy sztuka
sztuka poprawnego słuchania stała się jak widać
ostatnio bardzo modna

* [tak mówimy i tak się...]

*

tak mówimy i tak się nam wydaje
jesteśmy pełni znaczeń ludzie nic nie znaczący
w ciemnicy jasne palce maski nasze żywe
splatają się i rozplatają wkładają zdejmują
cały czas w tańcu w takt i nie do taktu
tatuaże historii wiążą ciasno skórę
odlepiają się dopiero warstwami nekrologów egzekucji
więc bądź dzielny cudzoziemcze tego chcą kroniki
małe książeczki o wielkim nakładzie

* [te słowa dzisiaj...]

*

te słowa dzisiaj nic już nie kosztują
złoto tamtego świata bezpieczne
bo cudza krew rozlana zapłata tylko dla poległych
żywych trzeba postawić na nogi
do góry nogami

nie ma kredytów i zmiłuj się
a aluzje wiążą czasy
w pętlę podobną do rzymskiego cyrku

ty mistrz pioruny otwierasz swą dłonią
a jądra dobywasz miniaturę świata
i trzymając w ręku obraz i podobieństwo
ważysz losy na dwóch różnych wagach
a płyta znowu się do tyłu kręci

II – [czy pamiętasz jak...]

II
*

czy pamiętasz jak ze mną nie
nie jestem w stanie przerosnąć tej sali
sufi t wciąż ucieka i jest coraz dalej

nieba równo rozpostarte
zachęcają by zostać w oddali
twoja gwiazda promienna zachęca

czemu się nade mną tak okrutnie znęcasz
i wirować każesz bez końca

wir świata bal u senatora w operze
oddala się przybliża
i tylko te wytarte stroje
toalety balu maskowego
służą przez wieki jednakowo dobrze
bez względu na okoliczności
postać błazna jest akceptowana powszechnie
a małpy niekoniecznie

* [przypadek pokazuje bo...]

*

przypadek pokazuje bo sam jest wyrokiem
spełnionego na wieki pragnienia
w losach świata tak często się zmienia
historia najnowsza rok przekrada się za rokiem
i stulecie odmienia w starożytną epokę
znaną tylko z osobliwej nazwy

kiedy tak czekałem nic się nie zdarzyło
tylko oddział miejskich rymów
ruszył do natarcia
i wtedy mój podmiot liryczny wydał rozkaz

to dziwne ale padali ludzie
no cóż w końcu taka poetyka

weź alfabet który nie istnieje
opisz nim świat który się wyda
z dobrej woli całkiem naturalny
odruch zdziwienia zniszcz w zarodku

oderwij pojęcia od ziemi
zasadź na nowo
w ciemnicy rozkwitną majowo
niech się święci braterstwo słów

tak powstanie rocznica zakorzeniona w epokę
wszystkie dzieci świata będą wyrywały
ręce lalkom głowy rodzeństwu
a gdy dorosną zmieni się na lepsze

tak podają rozgłośnie
tak myślą miliony
tak czuję ja za miliony

nie chce mi się stworzyć świat piękny
w świecie tym zjawiają się nikogo nie obchodzące rzeczy
i stają jak na defiladzie z gębą od ucha do ucha

III – [zobacz jak miękko...]

III
*

zobacz jak miękko po burzy powietrze się wzbija
anioły spadają wolno na bezkrwistych spadochronach
na łąkach szczęśliwych śpią równo pokotem
spirytus płonie w ustach płomień
przepala ciało i otwiera duszę trzecią
niebieską i białą i nieoznaczoną przez wieki
pierwszy drugi i trzeci może się spotkają
pod marmurową tablicą z wyrytym napisem
który dopiero się pisze
popatrzą w oczy pierwsze drugie i trzecie
i zobaczą napis który się napisał
a kiedy się wypali wszystko we mnie
czerwona twarz płomienia zniknie
zostanie tylko głuchy popiół
i długa wstęga dymu w niebie
a głos niebieski głośno to odczyta

* [jest świt sklejony ze...]

*

jest świt sklejony ze snu spokojnego
i przebudzenie i czekanie
i idzie wiatr psy ujadają
kim jest nieznajomy który idzie
o stopę nad ziemią z twarzą w chmurach
witaj czerwony książę jeżeli nim jesteś
witaj grabarzu i tobie coś się należy od życia
ten biały dom to wspólna siedziba
w centrum i na obrzeżach miasta
do wynajęcia przez pierwszego właściwego przechodnia
jednak poczekaj
zaraz cyrk rozbije namioty
i prawdy ostateczne będą objawione
ale najpierw posłuchaj wyznania wiary
przecież wiem że ptak przeze mnie dalej opisany
nie zerwie się do lotu
a jednak muszę powiedzieć
orlim lotem i wzrokiem sokolim
było dane pierwszemu obejrzeć ojczyznę
grabarz też zobaczył z drugiej strony
rozgniótł grudkę ziemi i mlasnął językiem
nie wiem czemu ale oni obaj
wydają się być podporą tego państwa
oczywiście wystąpią również i psy policyjne
i wiele innych postaci bo tak będzie trzeba
aby cyrk mógł swobodnie nadal istnieć
z upoważnienia czynnika ludzkiego
mówię do was ja cyrkowa małpa
przebrana za błazna
i przepowiadam tu się jeszcze zmieni
cyrk lokalny w kontynentalny
bo nauczono mnie czytać
aluzje ze zrozumieniem
więc to on miał łączyć
przez wieki i przestrzenie
wszystkie postaci
być synchronicznym treserem
ale niestety historia się rypła