* [idę do ciebie ten oddział ...]

*

idę do ciebie ten oddział żołnierzy
wciąż zwalnia kroku zaraz się zatrzyma
pod ciężkim niebem rozbije namioty
biwak wieczności z ogniskiem sumienia
śnieg ich zasypie wiosną spłynął z lodem
wciąż nieruchomi szczelnie zapatrzeni
w swe dziwne losy na odległość dłoni
i kilka metrów ciepłej jeszcze ziemi
drży powietrze pacyfikacja przestrzeni
skończona przed czasem można już zapalić
oddział egzekucji w tej próbie ogniowej
wyszedł zwycięsko choć to tylko manewry
własnego sumienia pod cudzym rozkazem
to ja spieszony jeździec Apokalipsy
na swoją miarę szyję paradny mundur
abyś mnie widziała w czerwieni i bieli
po raz ostatni pierwszy raz inaczej