II

II

wiejska staruszka z drewnem w dłoni
i ty rozstrzygająca o losach tego świata
idziecie przecież często nieopodal sanktuarium
przy którym leży wysuszone truchło
pierwszego męża stanu

ty co mnie mijasz krokiem tak powolnym
jakbyś na śmierć swoją szła
wysłuchaj głosu z mównicy na górze oliwnej

zbawię narody piekła i szatany
tędy tędy moi państwo proszę do gazu
pod ścianę objawienia kwieciem umajoną
to wasza wielka przygoda tak sprawnie kierowana
przygoda dla milionów musi być uporządkowana
numer 40 i 4 dzisiaj wasze niebo
jest pełne wysmukłych anielic
hejże ho tak pięknie będzie się wam szło

idzie całe życie i tak być powinno
zimne ognie i pragnienie gaszące napoje
rozdawane będą wraz z kanapkami strychniny

godzina mija godzinę spojrzenie goni spojrzenie
zegar piaskowy wciąż bije
na piaskach wszystkich kontynentów

jest cisza powietrze goni powietrze
szczęście nie zna granic

biały dom ci postawię na podniebnej skale
i obok kości to będzie jak zamek
w którym urodzi się blondwłosa umarła

poznasz ja w następnym tysiącleciu
gdy koła wiatru pył przemielą w kamień
to niemożliwe a jednak prawdziwe