* [kiedy cię widziałem...]

*

kiedy cię widziałem we śnie bez imienia
na niebie płonął stos stuleci
od nagłej iskry zapalony skrycie
przez skrytobójcę pośrodku zamieci
wstawałaś wolno senna i nierzeczywista
bo przecież to była senna oczywistość
i czas się nie liczył i czasu nie liczył
ten z drugiej strony z pieśni nad pieśniami
bez pieśni