Koniec

Koniec

oto taniec świeżych po wyroku
albo indeks bezosobowy
dłoń dłoni serce serca krtań
kadłuby tak pięknie przystrojone
kurz wzbijają kurz po samo niebo
gdy skończy się ten bal maskowy
ręce kata zakwitną jaśminem

z gigantofonów cichnie wielka melodia
kontynenty jednakowo milczą
głos świata toczy się ciężko
jak stopy na stoku proroka
kiedy już odchodzi
z nieskończoności znowu w nieskończoność

„tam wzniosłeś im świątynię w zasłuchaniu
Tchnienie wokół nicości. Oddech w Bogu. Wiatr”

śmiało możesz powiedzieć
EHYEH ASHER EHYEH