Return Stroke

Return Stroke

oto ja o zmęczonej twarzy płynę Sekwaną
porochy Dniepru szumią wodą katarakty
i mijając New Orleans z prawej strony
dochodzi mnie głos siedmiu trąbek ciemnej rzeki
to mój znajomy z estrady Luis Armstrong
trenuje przed występem na pogrzebie Kinga
to moja miłość opływa mnie dokoła Unionn Stock Yards
to woda pełna ropnych wydzielin
szumi przejmująco w moim oddechu
słony oddech oceanu
gdy siedziałem na molo
z powietrza nadchodził pokaz mody
szedł ulotny stwardniała od bólu
ostrymi biczami gonił go ocean
i gdy była już tuż przy mnie
on właśnie wygrał dopadł i zniweczył
teraz czasami ktoś na pustej plaży śpiewa
lecz gdy się zjawiam leżą tylko kości
które obmywa ocean litości

tego lata pan mój urządził na oceanie happening
a cztery wiatry grały mu wśród fal
gdy się zbliżał do wysp
które nagle wyrosły z mojej pamięci
pamięci wszystkiego co ma swój już czas
a ja karzeł leworęki
wypełniałem jego polecenia odwrotnie
dźwięk wrócił z powietrza
wszedł w cynowe rury
i rozprężony stanął nad kościołem
w obiegu swobodnym dotarł na ten statek
gdzie pośród oceanu pan mi się objawił
ale może było to w kinie Moulin Rouge
kiedy czekałem na wzorzystkę mód
z kieliszkiem wieczności w zdrętwiałych palcach