V

V

godzina mija godzinę spojrzenie goni spojrzenie
zegar piaskowy wciąż bije
na piaskach wszystkich kontynentów

w imię nasze wasze niczyje
rozpoczynam ogniste kazanie

deszcz żelaza i stali przygniata do ziemi
a wszyscy spragnieni są już powieszeni
na telegrafu wolno stojących słupach
aby przestroga była wypełniona

każdy tajniak ma swego tajniaka
anioła stróża od siedmiu boleści i krzyża

grzesznicy zatwardzieli pocisk wiary przebije skorupy
w których żyjecie bez niego i miary

a teraz wysłuchajcie orędzia jego
ten głos w gigantofonach to sama muzyka

o kurwa o kurwa
jaki piękny walczyk
po chuju po chuju
z wami mi się tańczy

wy muchy głodu walczące o prawa
ja jestem prawem chleba
prawem pierwszego aż do ostatniego
pierniki rozdawać bez krzyku pałami okładać
stolice świata upadną nim grom strzeli

odkupione wprzódy będą po cenach hurtowych
i iluminowane rzęsiście
niech zapalą się rozstawne reflektory
a słowo ciałem się stało
i strzelało między nami